Depositphotos_12390098_s-2015Dziś gratka dla prawdziwych twardzieli: podpowiadamy, jak szybko i skutecznie pogrążyć najlepszą kampanię email marketingową. Zbieramy sprawdzone i powszechnie stosowane sposoby na totalne zniszczenie – praktyki te mogą na lata obniżyć dostarczalność Twoich wiadomości i zrujnować zaufanie odbiorców. Większość z nich polega na strachu przed klientem i odmowie komunikacji z nim.

Do dzieła!

 

Budowa listy i spam

 

1. Im więcej, tym lepiej: ślij maile codziennie, bo przecież w nawale bodźców czytelnik łatwo może o Tobie zapomnieć. A nuż przegapisz moment, kiedy będzie on gotowy wydać pieniądze? Kiedy widzi Twoją wiadomość za każdym razem, kiedy sprawdza pocztę, Wasza więź staje się silniejsza, odbiorca oswaja się z marką.

 

2. Za rzadko: lub nieregularnie. Wysyłaj newslettery bez planu, kiedy się złoży. W efekcie odbiorcy nie wiedzą, czego oczekiwać, kiedy dostają dwa maile w ciągu tygodnia po roku milczenia.

 

3. Nigdy nie usuwaj adresów z listy: nie po to miesiącami budujesz listę adresów, by potem przekreślić te wysiłki jednym ruchem. Dostajesz zwrotki? Może właściciel kiedyś zacznie zaglądać do tej skrzynki i doceni marketera, który o nim nie zapomniał? Albo ktoś wejdzie tu przypadkiem? Nigdy nie wiadomo, co się zdarzy, więc nie ma co pochopnie usuwać adresów. Higiena bazy danych to mit!

 

4. Czy link wypisu z listy działa? I czy on tam w ogóle jest? W sumie nigdy tego nie sprawdzałeś i nigdy ten problem nie spędzał Ci snu z powiek.

 

5. Przechytrz klienta: dodaj w tytule Re:, Odp: lub Fwd, sugerując, że Twój mail jest częścią istniejącej konwersacji. Kiedy odbiorca otworzy maila, jest Twój!

 

6. Zgoda? Jeśli ktoś podał Ci email albo w jakikolwiek inny sposób, własnym sprytem i przedsiębiorczością wszedłeś w jego posiadanie, to możesz z nim robić, co uważasz, w tym dopisać do listy mailingowej. Podwójny opt-in to totalna fanaberia.

 

Temat i treść emaili

 

7. Śliski temat: służy do tego, by skłonić użytkownika do otwarcia. Wszystkie chwyty w tym celu dozwolone! Kuś promocjami, stosuj CAPS LOCKA i wiele wykrzykników!!! Jeśli dasz dużo wykrzykników, odbiorca na pewno zauważy Twój komunikat.

 

8. Nudny temat: przecież użytkownik wie, że treść będzie ekscytująca, więc nie ma co zbyt długo męczyć się nad rzeźbieniem tematu. Poza tym, co jest złego w „Naszym listopadowym newsletterze”?

 

9. Dużo treści, dużo słów: wiadomo nie od dziś, że ludzie lubią dużo czytać. Najlepiej sprzedają się grube książki, a najskuteczniejsze są treściwe newslettery. Jak człowiek zmęczony po całym dniu pracy siada przed komputerem, to taki długi mail o wkrętach od razu go odpręża i zachęca do zakupu.

 

10. CTA? Przecież to samooczywiste, co ma zrobić użytkownik – wejść i kupić. Jasne! Po co mu tam jeszcze coś dopisywać? Ma wystarczająco dużo treści.

 

11. Email = oferta. W jakim innym celu miałbyś wysyłać mailing, jeśli nie z ofertą? Dzielenie się wiedzą czy porady to nie Twoja działka. Jak chcą się czegoś dowiedzieć, to niech poszukają sami albo zadzwonią. Przecież nie jesteś tu dla ich wygody, prawda?

 

12. Niespójność: wysyłaj maile od różnych nadawców i lekceważ jednolitą koncepcję wizualną. Przecież wiedzą, że Ty to Ty!

 

13. Odsyłaj do strony głównej. Lub do kategorii z kilkoma tysiącami produktów. Dedykowane landing pages? Bez przesady, nie opłaca Ci się robić LP do każdej kampanii (więc nie robisz do żadnej, bo mówisz sobie: Czemu miałbym robić LP właśnie do tej?)

 

14. Ja, Ja, Ja. Wiadomo: Twój newsletter, to Ty jesteś tu najważniejszy. Skup się na opisie swojego produktu i na tym, czemu jest świetny. Nie interesuj się za bardzo klientem i unikaj jak ognia narzędzi, które mogą Cię do niego niebezpiecznie zbliżyć – np. Buyer Persona.

 

Personalizacja

 

15. Nie wysyłaj innych maili niż masowe: skoro się namęczyłeś, żeby przygotować mailing, to znaczy, że jest dobry i wszystkim będzie doskonale pasować. Po co Ci dynamiczne maile 1-do-1 i punktowa komunikacja z klientami?

 

16. Więcej marketingu w wiadomościach transakcyjnych: każda okazja, by zakomunikować klientowi świetność Twojej oferty, jest dobra! Dlatego zawalaj maile transakcyjne treściami marketingowymi tak, ze użytkownikowi trudno znaleźć w nich informacje, których potrzebuje (np. kiedy przyjdzie jego zamówienie). Więcej, więcej ofert!

 

17. Personalizacja jest dla mięczaków. Przecież wszystkich na świecie interesuje całość Twojej oferty – czemu miałbyś profilować komunikację? Naprawdę są ludzie, których nie ciekawią kosiarki spalinowe?

 

18. Email to komunikacja w jedną stronę: Ty mówisz, klient słucha. To absurdalne, żebyś zadawał mu pytania w mailu i pozwalał odpowiadać na swój newsletter albo interpretował jego zachowanie (kliknięcia) jako odpowiedź.

 

Analityka i narzędzia do email marketingu

 

19. Testy A/B to marnowanie czasu: doprawdy, nie ma się co skupiać na drobiazgach w stylu „buton po prawej czy po lewej”. Ponieważ Twój mailing olśniewa uniwersalną wspaniałością, nie musisz się uciekać do tak nędznych sztuczek.

 

20. Czy jest coś nudniejszego niż analityka? Nie ma. Możesz owszem czasem pooglądać raporty i statystki, ale co z tym potem zrobić?

 

21. Jak Twój email wygląda na urządzeniu mobilnym? Nie przejmuj się tym! Kto normalny otwiera maile na komórce? Przecież po to ma komputer!

 

22. Nie używaj Marketing Automation: nie potrzebujesz personalizacji maili ani optymalizacji czasu ich dostarczenia, a wiadomościami dynamicznymi 1-do-1 serdecznie pogardzaj. Automatyzacja marketingu jest zbędna!

 

Strach źródłem błędów

 

Z czego najczęściej biorą się katastrofy email marketingu? Jak wskazuje powyższa lista, głównie … ze strachu. Z obawy przed utratą okazji, przed testowaniem innych rozwiązań, przed nowymi narzędziami, a przede wszystkim przed konfrontacją z prawdziwymi klientami – łatwiej nam myśleć o nich jak o jednolitej masie, zamiast zobaczyć w nich realne osoby. Masa przyjmie wszystko, nie oponuje, jest abstrakcyjna. Kiedy myślisz o konkretnych klientach, ich potrzebach i emocjach, możesz dostrzec, że Twój marketing po prostu nie ma prawa działać. Czemu ktoś miałby w to kliknąć? Czy ten temat naprawdę ekscytuje? Czy cała moja baza powinna czytać tę wiadomość?

Nie bój się swoich klientów. I przestań myśleć o nich jak o jednolitym zbiorze, który przyjmuje wszystkie Twoje praktyki. Zacznij sensowną personalizację i rozmowę: pytaj! Rób ankiety! Wysuwaj wnioski na podstawie analityki (kliknięcia czy lekceważenie to też sposób, w jaki odbiorca mówi, czy coś mu się podoba)! Testuj!

 

Dowiedz się więcej

 

Czy jesteś spammerem?

Jak pisać newslettery, które użytkownicy naprawę czytają?