Likwidacja własności prywatnej, dzieci wychowywane przez państwo i delegalizacja malarzy. Pierwsza w dziejach filozofii utopia polityczna kojarzy się raczej z najgorszymi wzorcami totalitaryzmu. Ale mimo to platońska wizja państwa zawiera elementy które dziś mogą inspirować nie tylko polityków, ale i dyrektorów dużych firm.
 

 
Punktem wyjścia do myśli politycznej Platona (427-347 p.n.e.) było zwrócenie uwagi na to, po co ludziom jest państwo. Musi ono istnieć, ponieważ żaden człowiek sam w sobie nie jest w stanie osiągnąć niezależności od innych ludzi (autarkia). Państwo jest więc, dokładnie tak jak firma organizacją w której każdy jest z każdym powiązany. Zdaniem Platona trzeba je tak zorganizować, by możliwie najefektywniej spełniało swoją funkcję. Popatrzmy i spróbujmy poeksplorować metaforę Państwa Platona = Firma.
 
W Państwie Platona kluczowe w rozwoju były dwie grupy: Wojowników i Przywódców, którymi mieli być filozofowie. W realiach firmy oznacza to, że kluczem do rozwoju organizacji jest kadra menedżerska.
 
Większość mieszkańców idealnego państwa stanowiliby oczywiście szeregowi mieszkańcy – rolnicy, rzemieślnicy i kupcy, zaspokajający potrzeby ogółu obywateli w czasie pokoju. Zdaniem Platona takie pospolite zadania wymagają jedynie prostych do nauczenia się umiejętności technicznych i filozof nie poświęcał im zbyt wiele uwagi. Platon byłby więc zwolennikiem mało egalitarystycznego poglądu, że o sile firmy nie stanowią szeregowi pracownicy. Dużo ważniejsze były dwie inne grupy: wojowników i przywódców, którymi mieli być filozofowie. Od tych wymagano dużo więcej: Platon przewidział dla nich skomplikowany system szkolenia, chciał zakazać posiadania własności prywatnej i poddać ścisłej kontroli to z kim i kiedy mogą płodzić dzieci. Skąd te totalitarne, jak dziś byśmy powiedzieli, ograniczenia i czemu nie narzucał ich zwykłym ludziom?
 
Przywódcami w państwie powinni być filozofowie, którzy potrafią spojrzeć ponad codzienne problemy i uchwycić ich istotę. W realiach firmy oznacza, to, że kadra menedżerska ma szerokie, doskonałe wykształcenie, ma doskonale oddelegowane obowiązki i dzięki temu może identyfikować i rozwiązywać problemy na poziomie ich korzeni.
 
Aby to zrozumieć, musimy cofnąć się do metafizycznych podstaw myśli Platona. Filozof ten uważał, że istnieją dwie rzeczywistości: ta pierwsza, materialna i niedoskonała, którą poznajemy zmysłami i ta druga, duchowa, którą oglądamy rozumem. Świat duchowy to świat wiecznych i niezmiennych idei na wzór których Bóg (Demiurg) skonstruował świat materialny. Tak naprawdę najbardziej istotne zadania jakie stoją przed państwem (albo przed firmą) wymagają wglądu w ten świat idealny. Przywódca powinien odciąć się od codzienności, którą zajmują się zwykli pracownicy, a skupić się na pozornie oderwanych od życia wielkich projektach.
 
Platon posłużył się słynnym mitem jaskini na wejściu do której stoją różne rzeczy, zaś zamknięci w środku ludzie obserwują jedynie ich cienie na ścianie. W realiach firmy oznacza to mniej więcej tyle, że należy eliminować tendencje do zajmowania się sprawami które tylko pozornie mają duże znaczenie.
 
Materia jest jednak substancją która ma swoje ułomności, stąd też o ile wzór człowieka istniejący w świecie idei jest doskonały, to stworzeni na jego podobieństwo ludzie materialni mają różne wady, z których najważniejszą jest to, że nie mogą żyć wiecznie. Jednak zdaniem myśliciela, w śmiertelnym ciele człowieka mieszka nieśmiertelna dusza, która niegdyś żyła w świecie idei, lecz z powodu występków jakie popełniła została ukarana zesłaniem na Ziemię. Celem doczesnego życia człowieka jest więc uwolnienie swojej duszy. I tak jak rolnicy mają zadbać o to, by ciała mieszkańców nie zaznały głodu, tak przywódcy mają zatroszczyć się przede wszystkim o ich duszę.
 
Poszczególne projekty i zadania są w tej koncepcji jedynie cieniem prawdziwej idei – strategicznych celów firmy i jej biznesowej filozofii. Dobre szefostwo nie może nawet na moment stracić z oczu tych najważniejszych zasad, zaś „dbanie o duszę” pracowników oznacza ich utrzymywanie w świadomości, że wyniki na koniec miesiąca nie są celem samym w sobie, a przejawem jakiejś większej strategicznej koncepcji, do której firma powinna dążyć.
 
Platon narzucił na filozofów-przywódców rygorystyczne nakazy i regulacje, które miały więc na celu zabezpieczenie ich przed zepsuciem. W realiach dzisiejszej firmy oznacza to wprowadzenie takich systemów zarządzania i premiowania, żeby menedżerowie nie realizowali prywatnych interesów tylko interes organizacji.
 
Dzięki zniesieniu własności prywatnej mieli uniknąć pogoni za bogactwem. Odbieranie dzieci i wychowywanie ich przez państwo pozwalało, zdaniem Platona, uniknąć walk pomiędzy rodami i zapewnić, że filozof-przywódca będzie traktował wszystkich mieszkańców państwa jako swoich krewnych. Zaś delegalizacja (czy raczej ocenzurowanie) artystów miała służyć temu, by nie odchodzili w świat fantastycznej ułudy znanej z malowideł i poematów.
 
Kluczem do bycia dobrym managerem są cztery cnoty kardynalne, które powinien doskonalić. Wygląda na to, że cechami Menedżerów powinny być, chyba wciąż jednak słusznie: MĄDROŚĆ, MĘSTWO, UMIARKOWANIE i SPRAWIEDLIWOŚĆ.
 
O ile więc środki jakie Platon wymyślił w swojej utopii są kompletną aberracją, to cele jakie mu przyświecały brzmią całkiem praktycznie także dzisiaj. Dobry przywódca, niezależnie czy mówimy o polityku, prezesie firmy czy dowódcy wojskowym z pewnością dostrzeże sporo słuszności w czterech cnotach kardynalnych, jakimi powinien się według greckiego filozofa charakteryzować. Po pierwsze, mądrością, rozumianą tu jako znajomość tego jakie zachowanie jest odpowiednie w danej sytuacji. Po drugie, męstwem, czyli umiejętnością zachowania zimnej krwi nie tylko w obliczu niebezpieczeństwa, ale też unikania popadania w zbytnią euforię czy ulegania innym namiętnościom. Po trzecie, umiarkowaniem, czyli zdolnością narzucenia sobie dyscypliny i znajomości swojego miejsca w szeregu i hierarchii, bez przesadnej skromności ale i wyniosłości. W końcu zaś sprawiedliwością, czyli właściwym rozeznaniem własnych umiejętności i wykonywania tylko tego, do czego jest się powołanym, bez rwania się z motyką na księżyc, ale też bez pochylania nad błahostkami.
 
Idealny CEO Platona skupiłby się więc wyłącznie na wielkich wizjach i odciął od korporacyjnej codzienności. Nie byłby też zbyt zabawny na firmowych imprezach, ale za to nie wpadałby w panikę przy każdej drobnej aferce. I byłby szefem wymagającym, ale dobrym, bo platoński przywódca miał wymagać jak najwięcej przede wszystkim od siebie samego.