Twoja firma dynamicznie się rozwija. Jest pionierem w branży, a obrazki z ultra-nowoczesnej linii produkcyjnej wzbudzają zazdrość konkurencji. Wszystko jest super… ale przed klientem niekoniecznie warto się tym chwalić.

 
 

Od setek lat rozwój nauki i techniki wzbudza w ludziach dwa skrajne uczucia: podziw i zachwyt lub wprost przeciwnie: strach i nostalgię za stanem natury. Jan Jakub Rousseau był jednym z najważniejszych przedstawicieli tego drugiego stanowiska. 

 

Rousseau uważał, że człowiek jest z natury dobry, a jego zepsucie bierze się z rozwoju technicznego. Dlatego im więcej nowoczesności czy nowinek tym… gorzej. 

 

Pozornie ciężko tu o jakiekolwiek zastosowanie do biznesu. Dla filozofa człowiek im bardziej oderwany od technologii, tym lepszy. Dzikie plemiona, jakie wówczas odkrywano były dla niego ucieleśnieniem doskonałości, zaś największymi jej wrogami ci, którzy wymyślili własność prywatną i pieniądze. 

 

Jednak paradoksalnie to stwarza ogromne możliwości marketingowe. Im bardziej pokażesz, że sprawy środowiska są ci bliskie – tym lepiej. Gdyby to Rousseau pisał Ci strategię rozwoju, to z pewnością poradziłby unikanie wizerunku zimnego technokraty i wyłuszczenie bardziej emocjonalnej strony swojej działalności. 

 

Filozof w swojej myśli wybiegał nieco w przyszłość. Jego dzieła zapowiadały już pojawienie się kultury romantyzmu, gdzie to nie na rozum, lecz raczej na uczucia zwracano uwagę.

 

Wiele słów krytycznych powiedziano pod adresem takiego podejścia, ale chyba każdy zgodzi się, że jest ono bardzo popularne. Któż z nas nie przeżywa czasem zmęczenia cywilizacyjnym hukiem i nie chciałby uciec na łono przyrody? Kluczem w biznesowym wykorzystaniu filozofii Rousseau jest uświadomienie sobie takiego mniej lub bardziej ukrytego pragnienia i jego wykorzystanie. 

 

Szanuj środowisko naturalne, postaw na zrównoważony rozwój i unikaj parcia do zysku za wszelką cenę. A następnie nie zapomnij o tym wspomnieć na Facebooku… to  wszystko, wraz z obrazowymi przykładami to idealna recepta na marketing, jaką zaproponowałby francuski myśliciel. 

 

Francuz zastanawiał się jak przywrócić naturalny ład w społeczeństwie. Doszedł do wniosku, że klucz leży w wychowaniu ludzi, a raczej w jego odpowiednim ograniczeniu i pozwoleniu na wyrażenie swojej własnej osoby. 

 

Każdy człowiek z natury wie co dla niego dobre. Prowadzenie dzieci za rękę i nadmierny rygor prowadzą do patologii, a co dopiero mówić o dorosłych! W praktyce biznesowej można z tym walczyć dając klientowi większe panowanie nad produktem, który ostatecznie otrzymuje. Wszelkiego rodzaju personalizacje mogą się wydawać głupią fanaberią, ale są ucieleśnieniem idei powrotu do rzekomego stanu natury, gdy każdy był sam swoim panem i nie musiał przyjmować rozwiązań innych za prawdy objawione. 

 

Rousseau nie jest totalnym przeciwnikiem kultury. Widzi w niej paradoksalne zjawisko, które z jednej strony jest destrukcyjną siłą niszczącą człowieka, z drugiej zaś ramą w której może on się w pełni urzeczywistnić. Proponuje więc ustrój który miałby uratować zalety cywilizacji bez wylewania dziecka z kąpielą. 

 

Najlepszym ustrojem jest demokracja w której każdy ma tyle wolności na ile sam ustanawia reguły rządzące swoim życiem. W sytuacjach konfliktowych wkraczać miała wola powszechna całego społeczeństwa – kto się z nią utożsamiał był wolny absolutnie. 

 

Oczywiście taki system nie jest stały i niezmienny. To dla nas kolejna cenna lekcja: to co wczoraj mogło być czymś niesłusznym i nieatrakcyjnym dziś mogło zmienić swoją wartość. Rousseau twierdzi, że nie ma jednego, uniwersalnego modelu władzy, sam proponując “nad-model” który by je wszystkie regulował:

 


Jaka władza by formalnie nie była, to u jej największych podstaw leży wola ludu, który w każdej chwili ma prawo ją odwołać. Dokładnie tak samo jak na rynku!

 

Klienci mają różne gusta, bardzo często te obecne kompletnie negują te sprzed kilku lat. Ale w tej chaotycznej walce różnych przekonań jest jedna, święta na rynku zasada: stała reguła zachowań klientów jest taka, że nie ma żadnych stałych reguł jakimi posługują się klienci! To chyba najcenniejsza lekcja, jaką biznesmen może wynieść z analizy filozofii Jana Jakuba Rousseau.