Albo je kochasz, albo ich nienawidzisz – nie ma żadnych odcieni szarości jesli chodzi o pop-upy. Te maluchy są wirtuozem emocji użytkowników tak jak Czesław Niemen był wirtuozem własnych strun głosowych. Możesz mi wierzyć – jak już raz opanujesz tę grę, to trafisz na swoją „Płonąca Stodołę”… Leady, miałam na myśli Leady. Trafisz na swoje Płonące Leady. Och nieważne! Krótko mówiąc – jak już opanujesz sztukę ich tworzenia, to ani się spostrzeżesz a inwestycja ta zwróci się wielokrotnie.

Jeśli nadal nie jesteś przekonany co do tematu, pozwól proszę, że przedstawię ci 5 krótkich, acz dobrych powodów, żebyś jednak zmienił zdanie!

  1. Mają świetne ROI – Na początek pomówmy o kasie. Podstawowa informacja – pop-up wyświetlany na własnej stronie nie kosztuje praktycznie nic – nikomu nie płacisz za przestrzeń reklamową, z nikim się nie licytujesz o wyświetlenia, nikt Cię nie kasuje za kliki i inne akcje użytkowników. Stuprocentowy zwrot włożonych środków jest tylko kwestią czasu. Wszystko ponad to – każda konwersja, każdy zakup, każdy nowy kontakt w bazie – to Twój przychód. Cóż mogę rzec więcej? Nie krępuj się, korzystaj!
  2. Konwertują jakby jutra miało nie być – Ale to tak na serio! Niezliczone testy pokazują, że pop-upy mają ponadprzeciętną skuteczność. W jednym z testów wygenerowały one 1375% więcej subskrypcji z podaniem adresu mailowego niż  sidebar. To chyba po prostu część ludzkiej natury – to uleganie emocjom. W momencie napotkania silnego bodźca przełączamy się na tryb automatyczny i podążamy za wskazówkami najpewniejszej osoby w towarzystwie. Zatem zapisujemy się do newslettera przed zamknięciem strony, dorzucamy przedmiot do koszyka (-50% tylko przez 12 godzin!) mimo początkowego braku intencji zakupowej.
  3. Dostarczają jasny przekaz – Użytkownicy przypominają nastoletnich chłopców – nie mają zielonego pojęcia, czego ty od nich chesz. I nie, nie będą się tego domyślać. Twoim celem, jako przewodnika po stronie www jest powiedzieć im dokładnie co mają w danej chwili robić. Zostaw aluzje tam gdzie ich miejsce i wal prosto z mostu! A pomogą Ci w tym właśnie pop-upy. Pop-up zmusza Cię do precyzyjnego określenia najfajniejszej, najbardziej przydatnej cechy oferowanego przedmiotu. Masz tylko kilka sekund, żeby przyciągnąć rozpraszająca się uwagę użytkownika, i kolejne kilka, żeby przekonać go, żeby nie klikał w ‚x’. To doskonałe ćwiczenie dla marketerów, ale też przydatny test dla oferowanych przedmiotów (czy da się wypisać jakieś soczyste zalety ważne dla użytkownika?) W tym przypadku nie ma co łapać zbyt wielu srok za ogon. A wracając do wezwania do działania – po przygotowaniu miłej dla oka kreacji, wybierz kilka słów, które jak najszybciej przekonają użytkownika do wykonania przewidzianej akcji i odebrania obiecanej nagrody.
  4. Jest ich tak dużo – Wstyd byłoby nie wypróbować choć kilku. Są pop-upy pokazujące się po upływie określonego czasu wizyty – niezawodna taktyka jeśli chodzi o budowanie zaangażowania. Są takie, które wyświetlają się tylko na określonych podstronach. Są też i pop-upy, które reagują na przewinięcie strony do konkretnego miejsca. No i oczywiście exit pop-upy, które pokazują się, jak sama nazwa wskazuje, w momencie, kiedy użytkownik chce opuścić stronę. A to tylko kilka przykładów wymyślonych ot tak, na poczekaniu!
  5. Mamy nowiutkie narzędzie do tworzenia pop-upów – Czy wiesz jaki jest najlepszy pretekst do przejażdżki? Nowiutki Jaguar w garażu! Czasami lubimy zaskoczyć naszych użytkowników nowym, albo odświeżonym narzędziem z wachlarza marketing automation. Gorrrącym towarem w tym tygodniu jest Kreator formularzy kontaktowych: Ekspres. Jest prosty, acz skuteczny. Tutaj możesz sprawdzić jak krok po kroku stworzyć za jego pomocą działający pop-up! Bułka z masłem